Pojawienie się już samego teasera do teledysku utworu „Deutschland” zespołu Rammstein wywołało wielką burzę w Niemczech. Grupa wielokrotnie szokowała swoimi tekstami i obscenicznymi teledyskami, nigdy dotąd jednak nie dotknęła tematu tak delikatnego, jak Holocaust. Nie będzie natomiast żadną przesadą stwierdzenie, że bardzo wrażliwe na tym punkcie środowiska żydowskie nie przepuszczają żadnej okazji zwrócenia uwagi na każdy najdrobniejszy nawet ślad antysemityzmu czy braku powagi w stosunku do jednej z największych zbrodni w historii ludzkości – Holocaustu. Dlatego też teaser błyskawicznie stał się obiektem krytyki zarówno ze strony Centralnej Rady Żydów w Niemczech, jak i niemieckiego rządu. A wszystko dlatego, że w zapowiedzi teledysku pokazano muzyków przebranych w pasiaki z obozów koncentracyjnych, stojących na szubienicy. No i się zaczęło.
Pierwszy zareagował Felix Klein, pełnomocnik rządu niemieckiego ds. walki z antysemityzmem. W wywiadzie udzielonym dla dziennika Bild oskarżył zespół o przekroczenie „czerwonej linii”, dodając, że jeśli służy to wyłącznie promocji nowego albumu, to uważa to za pozbawione smaku przekroczenie wolności artystycznej. Zareagowała także ocalała z Holocaustu Charlotte Knobloch, była przewodnicząca Centralnej Rady Żydów, dopatrując się w tej scenie wykorzystania cierpienia milionów Żydów dla celów rozrywkowych. Żydowski historyk Michael Wolffsohn nazwał teaser „nie do przyjęcia formą profanacji”, a Karin Prien, rzeczniczka Forum Żydowskiego w partii CDU, oceniła zapowiedź jako „obrzydliwość bez smaku ”, która według niej miała służyć jedynie do „generowania kliknięć”. W nieco bardziej stonowany sposób wypowiedziała się Iris Rosenberg, rzeczniczka instytutu Yad Vashem, najważniejszego na świecie miejsca pamięci o Holokauście w Jerozolimie, apelując o odpowiedzialne działania artystów i poszanowanie pamięci ofiar Holocaustu. I tylko ekspert FDP (Wolnej Partii Demokratycznej Niemiec), Alexander Graf Lambsdorff, sugerował, by poczekać z ostatecznymi ocenami do publikacji teledysku.
Zajawka (teaser) teledysku do utworu Deutschland, która wzbudziła wiele kontrowersji, komentarzy i emocji (źródło: Youtube)
Jak widać, już sama liczba komentarzy ze strony znaczących osobistości niemieckiej sceny politycznej najlepiej świadczy o skali zadymy, jaka się rozpętała po upublicznieniu teasera. A wszystko dlatego, że oceniano nie teledysk, a tylko jego zapowiedź, mając zapewne w pamięci skandale, jakie w przeszłości wywoływał zespół. Tymczasem wystarczy nawet pobieżnie zapoznać się z pełnym wideoklipem, by nie mieć żadnych wątpliwości co do prawdziwych intencji muzyków. Mówiąc krótko, krytykowanie dzieła artystycznego przed jego premierą po raz kolejny okazało się niepotrzebne, przedwczesne, a w efekcie nieco kompromitujące nie dla artystów, ale dla krytyków, zbyt pochopnie wyrażających swe opinie. Zresztą najlepszy dowód, że po publikacji teledysku nie było już słychać tego typu krytycznych głosów.
Zacznijmy jednak od początku – o czym jest utwór i teledysk? Bez wątpienia o trudnej historii Niemiec, choć np. serwis SongFacts sugeruje, że jest to raczej refleksja nad niemiecką historią konfliktów. Patrząc jednak z perspektywy Polski, czy nam się to podoba, czy nie, nierozerwalnie związanej z historią naszych zachodnich sąsiadów, można uznać, że jest to bez wątpienia coś więcej, niż tylko „refleksja nad niemiecką historią konfliktów”. To bardzo gorzkie spojrzenie na historię Niemiec – ojczyznę muzyków Rammsteina, dodajmy od razu. Widać to zarówno po tekście, jak i po kapitalnie zrealizowanym teledysku. Do rzeczy zatem – zacznijmy od tłumaczenia liryki.
“Deutschland” – Rammstein
Du (du hast, du hast, du hast,
du hast)
Hast viel geweint (geweint, geweint, geweint,
geweint)
Im Geist getrennt (getrennt, getrennt, getrennt,
getrennt)
Im Herz vereint (vereint, vereint, vereint,
vereint)
Wir (wir sind, wir sind, wir sind,
wir sind)
Sind schon sehr lang zusammen (ihr seid, ihr seid,
ihr seid, ihr seid)
Dein Atem kalt (so kalt, so kalt, so kalt,
so kalt)
Das Herz in Flammen (so heiß, so heiß, so heiß,
so heiß)
Du (du kannst, du kannst, du kannst, du kannst)
Ich (ich weiß, ich weiß, ich weiß, ich weiß)
Wir (wir sind, wir sind, wir sind, wir sind)
Ihr (ihr bleibt, ihr bleibt, ihr bleibt,
ihr bleibt)
Deutschland, mein Herz in Flammen
Will dich lieben und verdammen
Deutschland, dein Atem kalt
So jung und doch so alt
Deutschland!
Ich (du hast, du hast, du hast,
du hast)
Ich will dich nie verlassen (du weinst, du weinst,
du weinst, du weinst)
Man kann dich lieben (du liebst, du liebst, du liebst,
du liebst)
Und will dich hassen (du hasst, du hasst, du hasst,
du hasst)
Überheblich, überlegen, übernehmen
Übergeben, überraschen, überfallen
Deutschland, Deutschland über allen
Deutschland, mein Herz in Flammen
Will dich lieben und verdammen
Deutschland, dein Atem kalt
So jung und doch so alt
Deutschland, deine Liebe
Ist Fluch und Segen
Deutschland, meine Liebe
Kann ich dir nicht geben
Deutschland!
Du
Ich
Wir
Ihr
Du (übermächtig, überflüssig)
Ich (Übermenschen überdrüssig)
Wir (wer hoch steigt, der wird tief fallen)
Ihr (Deutschland, Deutschland über allen)
Deutschland, mein Herz in Flammen
Will dich lieben und verdammen
Deutschland, dein Atem kalt
So jung und doch so alt
Deutschland, deine Liebe
Ist Fluch und Segen
Deutschland, meine Liebe
Kann ich dir nicht geben
Deutschland!
„Niemcy” – Rammstein
Ty (w przeszłości, w przeszłości, w przeszłości,
w przeszłości)
Tak bardzo płakałaś (płakałaś, płakałaś, płakałaś,
płakałaś)
W duchu rozdarta (rozdarta, rozdarta, rozdarta,
rozdarta)
W sercu zjednoczona (zjednoczona, zjednoczona,
zjednoczona, zjednoczona)
My (jesteśmy, jesteśmy, jesteśmy,
jesteśmy)
Już tak długo razem (jesteście, jesteście, jesteście,
jesteście)
Twój oddech mroźny (tak mroźny, mroźny, mroźny,
mroźny)
A serce w płomieniach (tak gorące, gorące, gorące,
gorące)
Ty (możesz, możesz, możesz, możesz)
Ja (wiem, wiem , wiem, wiem)
My (jesteśmy, jesteśmy, jesteśmy, jesteśmy)
Wy (pozostaniecie, pozostaniecie, pozostaniecie,
pozostaniecie)
Niemcy – moje serce w płomieniach
Chcę was kochać i przeklinać
Niemcy – mrozicie swoim oddechem
Niby młode, a już tak stare
Niemcy!
Ja (w przeszłości, w przeszłości, w przeszłości,
w przeszłości)
Nigdy was nie opuszczę (płaczesz, płaczesz, płaczesz,
płaczesz)
Można was kochać (kochasz, kochasz, kochasz,
kochasz)
I nienawidzić (nienawidzisz, nienawidzisz,
nienawidzisz, nienawidzisz)
Zadufane, zarozumiałe, wyniosłe
Oddane, zadziwiające, zaborcze
Niemcy, Niemcy ponad wszystko
Niemcy – moje serce w płomieniach
Chcę was kochać i potępiać
Niemcy – mrozicie swoim oddechem
Niby młode, a już tak stare
Niemcy – wasza miłość
To przekleństwo i błogosławieństwo
Niemcy – nie potrafię
Dać wam mojej miłości
Niemcy!
Ty
Ja
My
Wy
Ty (niepotrzebnie wszechpotężne)
Ja (zmęczony nadludźmi)
My (kto wyżej się wspina, ten niżej upada)
Wy (Niemcy, Niemcy ponad wszystko)
Niemcy – moje serce w płomieniach
Chcę was kochać i potępiać
Niemcy – mrozicie swoim oddechem
Niby młode, a już tak stare
Niemcy – wasza miłość
To przekleństwo i błogosławieństwo
Niemcy – nie potrafię
Dać wam mojej miłości
Niemcy!
Zespół Rammstein w 2019 roku – jedno ze zdjęć przedstawiających zespół w niepozostawiającym wątpliwości, raczej “niemieckim” wizerunku (źródło: Facebook – Rammstein)
W przypadku tego tekstu omawianie go w oderwaniu od znakomitego teledysku byłoby niczym opisanie Luwru wyłącznie poprzez pryzmat materiałów użytych do jego budowy. Tekst jest bowiem uzupełnieniem głęboko poruszającego filmu; bez znakomitego teledysku ten utwór nie robiłby tak piorunującego wrażenia.
Co ciekawe, tekst i teledysk wyjątkowo przypadły do gustu polskim środowiskom… prawicowym. Nie ma się co dziwić – film odbierany jest przez nie jako opis „prawdziwego” obrazu „zdegenerowanych” Niemiec. Polecam zwłaszcza wypowiedzi dyskutantów pod tekstem autorstwa pink-panther – są szczególnie barwne i jednoznaczne w ocenie. Jak już wspominałem, muzycy Rammsteina pokazali w teledysku Niemcy bez upiększeń, bez nadęcia, niejako bez retuszu; a jednak oglądając teledysk i czytając tekst nie można się oprzeć wrażeniu, że jest to obraz mówiący o wyjątkowo trudnej miłości do ojczyzny, która może i ma na sumieniu wiele grzechów i w związku z tym ciężko jest ją kochać, ale to przecież ojczyzna; ta trudna miłość może jest trochę jak miłość do matki, której się nie wybiera, która może i popełniła wiele błędów wychowawczych, ale zawsze to jednak matka, której tyle się zawdzięcza i która zrobiła dla nas tyle dobrego.
List gończy z 1972 r. dotyczący członków i zwolenników RAF (Baader-Meinhof) (źródło: Archiwum Państwowe w Monachium)
Patrząc więc na komentarze i surowe oceny Niemiec wystawiane przez ludzi prawicy, przez które przebija pozytywny odbiór dzieła muzyków Rammsteina, nie mogłem się powstrzymać przed próbą zastanowienia się, co by było, gdyby analogiczny teledysk na temat Polski nagrał któryś z polskich niepokornych zespołów metalowych, takich jak Behemoth czy Vader. Mogę się założyć, że takie dzieło zostałoby odebrane przez prawicę nie jako gorzki obraz polskiej rzeczywistości, ale jako przejaw totalnej degeneracji „środowisk lewackich”. Muzycy zostaliby zapewne jednoznacznie osądzeni jako „antypolacy”, a ich dzieło zostałoby uznane za bezpardonowy atak na naszą ojczyznę. Bartosz Godziński z NaTemat.pl zauważa, że Amerykanie regularnie rozliczają się z kontrowersyjnymi epizodami ze swojej historii w dziełach kultury, natomiast w Polsce zawsze kończy się to po prostu źle. No bo przecież na Niemcy i Rosję można pluć bez opamiętania, a na Polskę nie wolno złego słowa powiedzieć, nawet jeśli w tym kraju dochodzi do skandalicznego psucia państwa czy obscenicznych kłótni rzekomej „elyty” narodu zasiadającej w sejmowych ławach. Zostawmy jednak polskie piekiełko samemu sobie (w swoim bagnie politycy czują wszak najlepiej), skupmy się na gorzkim utworze Rammsteina.
Przede wszystkim warto już na początku zwrócić uwagę, że Niemcy, a właściwie Germania, w teledysku Rammsteina symbolizowana jest przez… czarnoskórą niemiecką aktorkę Ruby Commey. Czy to kpiny…? Biały naród jest odgrywany przez czarnoskórą aktorkę?! Przewrotni muzycy zadbali jednak o to, by była ona zawsze czarno-czerwono-złota, tak jak flaga Niemiec. Ponadto czarnoskóre Niemcy dają do myślenia – po niemieckiej ziemi stąpa przecież coraz więcej ludzi o ciemniejszej skórze, niż biała. To znak naszych czasów, natychmiast wychwycony (i słusznie) przez wspomniane środowiska prawicowe oraz przez dr Alexandrę Lloyd z Uniwersytetu Oxfordzkiego, która drobiazgowo przeanalizowała teledysk.
Germania pojawia się w teledysku w wielu różnych ujęciach – jako królowa prowadząca armię do boju o Niemcy, jako muza Honeckera (wieloletniego przywódcy komunistycznego NRD), esesman w obozie zagłady czy zakładnik terrorystów RAF (lewacka organizacja terrorystyczna, zwana także pod nazwą Baader-Meinhof działająca w Niemczech w latach 70-tych). W scenie symbolizującej żerowanie kleru na Niemczech jest zjadana przez chciwych mnichów. Gdy pojawia się na wózku inwalidzkim, można się domyślać, że muzycy chcieli w ten sposób pokazać, w jak kiepskiej jest obecnie kondycji. W czasach Republiki Weimarskiej (1919-1933), charakteryzujących się dużą swobodą obyczajową i niestabilnością polityczną, widzimy ją w kostiumie szansonistki.
Cyfrowe wyobrażenie germańskiego wojownika z początku n.e. wykonane przez Joan Francesc Oliveras Pallerols (źródło: ArtStation)
Zastanawiające jest też jej pierwsze pojawienie się w filmie, w scenie rozgrywającej się w 16 roku naszej ery – roku, w którym ustanowiono granicę Cesarstwa Rzymskiego na Renie. Stało się to siedem lat po bitwie w Lesie Teutoburskim pomiędzy zjednoczonymi plemionami germańskimi a wciągniętymi w zasadzkę trzema legionami rzymskimi, które zostały wycięte do nogi (z pogromu uratowało się ledwie kilku żołnierzy). W wydarzeniach tych upatruje się często prapoczątków dzisiejszych Niemiec – nie bez powodu – Niemcy zjednoczyli się wtedy w tak spektakularny sposób po raz pierwszy w historii, a Rzym nigdy więcej nawet nie próbował podbić terenów dzisiejszych Niemiec. Wracając do Germanii – w opisywanej scenie widzimy ją odcinającą głowę wokalisty Rammsteina, Tilla Lindemanna. Bez wątpienia traktuje tę głowę jak trofeum zdobyte na Rzymianach. Nic dziwnego, że widzący to rzymscy legioniści, wpadając w furię, ruszają do ataku.
Niemiecka szansonistka, Olga Desmond, wykonująca “Taniec z Mieczami” (1908 r.) (źródło: stagingdecadence)
Kolejno ukazujące się naszym oczom sceny nie pozostawiają żadnych wątpliwości: żadna z nich nie gloryfikuje czegokolwiek, raczej obnaża historię Niemiec, pokazując ją bez upiększeń i bez przemilczeń. Film ilustruje, jak trudną przeszłość mają za sobą Niemcy. Po obejrzeniu teledysku łatwo zrozumieć, dlaczego już na początku tekstu padają słowa pod adresem Germanii: Ty, [która] tak bardzo płakałaś. Już w drugiej scenie pojawia się w nim u-boot niejako w tle muzyków przebranych za kosmonautów, taszczących pojemnik przypominający trumnę (do tej sceny jeszcze wrócimy); w kolejnych widzimy m.in. egzekucję więźniów z obozu koncentracyjnego (odgrywanych przez samych muzyków) tuż po starcie rakiety V2, katastrofę sterowca „Hindenburg” z 1937 roku, konsekwencje hiperinflacji po I wojnie światowej, symbolizowane przez scenę z więzienia, do którego trafiają przerażeni, prawdopodobnie niewypłacalni przedstawiciele klasy średniej (odgrywani znów przez muzyków grupy), otoczenie Ericha Honeckera (w którego wciela się Till Lindemann, wokalista grupy), wieloletniego przywódcy NRD (odpowiedzialnego m.in. za dziesiątki zabitych w trakcie próby przejścia przez słynny mur berliński), wspominanych już mnichów ucztujących na ciele Germanii, uliczne bitwy protestujących studentów z przełomu lat 60-tych i 70-tych z policją, a następnie lewackich bojowników ze słynnej grupy Baader-Meinhof (RAF) z lat 70-tych, obecnie bez ideowych upiększeń określanych mianem zwykłych terrorystów, płonące stosy książek, które w 1933 r. uznano za opozycyjne w stosunku do ideologii narodowego socjalizmu, płonącą na stosie czarownicę, i rycerzy najpierw podążających na pole bitwy, a potem walczących z wrogami Niemiec. A wszystko to na pewno nie jest pokazywane po to, by wzbudzić litość, zrozumienie czy akceptację, skoro wyraźnie przejęty, zmęczony nadludźmi Lindemann, śpiewa: Niemcy – wasza miłość to przekleństwo i błogosławieństwo; Niemcy – nie potrafię dać wam mojej miłości. To dramatyczne wyznanie kogoś, kto chciałby kochać swą ojczyznę, a nie potrafi: Niemcy – moje serce w płomieniach; chcę was kochać i potępiać; Niemcy – mrozicie swoim oddechem.
Czy można nie kochać swojej ojczyzny…? Na pewno. Ale nawet pobieżna analiza tekstu utworu pokazuje, że muzykom Rammsteina ich ojczyzna na pewno nie jest obojętna, jest wręcz szalenie ważna, mimo że ich Niemcy są aroganckie, zarozumiałe, wyniosłe, oddane, zadziwiające, zaborcze. Świadczy o tym inny fragment liryki, w którym wokalista grupy zapewnia: nigdy was nie opuszczę, choć dodaje zmieszany: można was kochać, ja chcę Was nienawidzić. Nie pada to w tekście, ale trudno nie domyślić się, że muzycy nie potrafią tak naprawdę swej ojczyzny nienawidzić. I niech nie zwiodą nikogo słowa tekstu: Niemcy – nie potrafię dać wam mojej miłości i łza Lindemanna uroniona w chwili, gdy stoi w pasiaku jako więzień obozu z pętlą na szyi. Gorzka refleksja nie oddaje tego, że jego serce, choć „w płomieniach”, miłości do ojczyzny pozbawione nie jest. Gdyby tak było, utwór „Deutschland” nigdy by nie powstał.
Obrazek oficjalnie otwierający/zapowiadający teledysk Rammstein “Deutschland”. Prawda, że przypomina pocałunek Breżniew – Honecker? (źródło: YouTube)
Urodziłem się w Polsce i jako osoba mocno zainteresowana historią, zwłaszcza najnowszą, mam świadomość, jak trudną historię ma za sobą mój kraj, ciężko doświadczony np. w czasie ostatniej wojny światowej przede wszystkim właśnie ze strony Niemców. Gdy pomyślę o dramacie mojej Mamy, która straciła swego ukochanego Ojca, oficera rezerwy, w 1942 roku w Auschwitz (mój Dziadek nie był Żydem – Niemcy w ten sposób potraktowali niejednego polskiego oficera rezerwy, który nie zdążył na miejsce koncentracji swojej jednostki w 1939 r.), rozumiem doskonale, że trudna historia mojej Ojczyzny to naprawdę nic w porównaniu z tym, jak kontrowersyjną przeszłość swojego kraju mają nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, co czułbym do ojczyzny, która ma za sobą aż tak ciężką przeszłość, jak Niemcy, które wywołały dwie ostatnie wielkie wojny w Europie i które są odpowiedzialne za rozpętanie Holocaustu. Tym bardziej doceniam kunszt muzyków Rammsteina, którzy opowiedzieli o tym w utworze „Deutschland” moim zdaniem po mistrzowsku. Czapki z głów!!!
Katastrofa pasażerskiego sterowca Hindenburg (Luftschiff Zeppelin #129) w 1937 r. podczas lądowania w Manchester Township, New Jersey, USA, w maju 1937 r. (źródło: Wikipedia)
Artyści nie unikają wybitnie trudnych tematów, wprost przeciwnie! Świadczy o tym zwłaszcza wykorzystanie w tekście słynnej frazy z nazistowskiego hymnu „Deutschland, Deutschland über alles”, co prawda w nieco zmienionej (zapewne celowo) wersji (Deutschland, Deutschland über allen), znaczeniowo jednak bardzo zbliżonej do oryginału. Słowa te padają z ust Lindemanna w chwili, gdy ma na sobie pasiak z obozu koncentracyjnego, nie można więc mieć żadnych wątpliwości, że czyni to przewrotnie. Zresztą – słowa te brzmią nie tylko przewrotnie, ale też gorzko; są pełne żalu do przodków, którzy zgotowali wielu nacjom piekło, a swoich potomków do dziś wciskają w glebę ze wstydu.
Utwór Deutschland wykonany przez Rammstein na koncercie w Moskwie w 2019 r. (źródło: YouTube)
Nawiasem mówiąc, niesamowite ciarki przeszły mi po plecach, gdy obejrzałem wykonanie „Deutschland” na koncercie w Moskwie 29 lipca 2019 r. Choć w 1941 r. niewiele brakowało, by niemieccy żołnierze defilowali po Placu Czerwonym przed Kremlem śpiewając „Deutschland, Deutschland über alles”, dzięki niewiarygodnemu heroizmowi żołnierzy radzieckich nigdy jednak do tego nie doszło; niemal identyczne słowa zabrzmiały natomiast za sprawą muzyków Rammsteina w roku 2019, na dodatek wyśpiewane gremialnie przez… rosyjskich fanów grupy. Już sam ten fakt najlepiej świadczy o wielkości i jakości dzieła, które stworzyli muzycy; fani doskonale zrozumieli genialne przesłanie tekstu, śpiewając je wraz z Lindemannem, co raz jeszcze dowodzi, jak wielką ignorancją wykazali się wszyscy ci, którzy pochopnie skrytykowali teaser teledysku.
Idąc dalej, chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na kilka kwestii. Pierwsza: czym jest tajemniczy snop czerwonego światła, który pojawia się w wielu scenach, a także w kilku innych wideoklipach grupy? Według VlogDave’a, który znakomicie wyjaśnił różne fragmenty teledysku, czerwony snop światła jest po prostu elementem łączącym różne sceny, zwiastując kolejne akty przemocy. Nie sądzę natomiast, by, jak sugerował jeden z komentatorów wideoklipu, dobrym wyjaśnieniem było najczęściej wykorzystywane znaczenie koloru czerwonego – symbolu „królewskości” i najwyższego kapłana. Odrzucam też sugestie, że to symbol tlącej się (mimo wszystko) w muzykach miłość do ojczyzny.
Druga kwestia to owa tajemnicza szklana „trumna”, w której muzycy wiozą uśpioną Germanię już w drugiej scenie, a w ostatniej wyprawiają ją w kosmos – widzimy ją lecącą gdzieś na orbicie okołoziemskiej. Tę scenę należy chyba zinterpretować tak, jak robi to wspominana dr Alexandra Lloyd z Uniwersytetu w Oxfordzie: te sceny symbolizują podróż zahibernowanych Niemiec przez współczesność w stronę przyszłości. Czy Germania się przebudzi w lepszych czasach? Takie pytanie ciśnie się do głowy w trakcie oglądania sceny z „sarkofagiem” podróżującym w stronę niepewnej, ale jednak budzącej nadzieję na lepsze jutro przyszłości. Choć należy pamiętać, że wspominany VlogDave sugeruje, że zamknięcie Germanii w sarkofagu może też symbolizować… zabicie tradycyjnej tożsamości Niemiec.
A skoro mowa o tożsamości, zapytajmy, jaka jest tożsamość… kilku wilczków, które rodzi Germania? Co to ma znaczyć? Dlaczego Germania rodzi akurat wilki? Czy to nawiązanie do legendy o Romulusie i Romusie, założycieli miasta Rzym, których w starożytnym Rzymie wykarmiły i wychowały wilki? Tak przynajmniej sugeruje wspominany już kilkukrotnie VlogDave. A może, tak jak sugerują środowiska prawicowe, ma symbolizować upadek dzisiejszych Niemiec, pogrążonych w kryzysie tożsamościowym wywołanym m.in. gigantyczną falą przyjętych przez ten kraj uchodźców? Czy też muzycy chcą w ten sposób pokazać, że potomstwo, które obecnie wydaje na świat ich ojczyzna, nie przypomina istot ludzkich? A może dlatego jest ich sześć, że sześciu jest muzyków Rammsteina? Czy też może chodzi o to, że wilki są zwierzętami odważnymi, walecznymi, zorganizowanymi, tak jak Niemcy, i tak jak Niemcy potrafią wpaść w szał, gdy dopadną stado owiec, co sprawia, że stają się okrutne i zabójcze… Nie potrafię tutaj, niestety, zaproponować wyjaśnienia, które można by uznać za wiarygodne i najbardziej prawdopodobne.
A kogo (lub co) z kolei symbolizuje anioł, który pojawia się w końcowych scenach teledysku? To akurat chyba nietrudno wyjaśnić – to wszak Germania, która czuwa nad ojczyzną muzyków nawet wtedy, gdy oni sami… pełzają.
Na zakończenie dodajmy, że swego rodzaju gestem muzyków w stosunku do Polaków jest zatrudnienie polskich grup rekonstrukcyjnych w charakterze… żołnierzy niemieckich z I i II wojny światowej. Z jednej strony przywodzi to być może na myśl przewrotność Rammsteina, z drugiej jednak strony jest to ewidentny gest muzyków w stronę Polski i Polaków, którego trudno nie docenić. Takie gesty, jakich dokonują muzycy, są doprawdy trudne do przecenienia, a dowodzą jednego – najlepszymi ambasadorami porozumienia narodów są zawsze artyści – nieważne, czy są to poeci i pisarze, rzeźbiarze, malarze czy heavymetalowi muzycy – i czasem sportowcy (mam na myśli choćby niestrudzonego Roberta Lewandowskiego). I nie ma tutaj doprawdy znaczenia kontrargument, że polskie grupy rekonstrukcyjne są uznawane za najlepsze na świecie, bo nie wierzę, by był to jedyny powód, który muzycy brali pod uwagę, zatrudniając akurat Polaków. Nie wierzę, bo widziałem, jak reagowali na wiwatującą wrocławską publiczność po genialnym koncercie z 27 sierpnia 2016 r.


















Ciekawy artykuł ja pomyślałam że szklana trumna to mały easter egg I motyw z śnieżki, niemieckiej bajki braci Grimm no i teledysku Sonne.
Fajna ciekawostka na początek, nie wiedziałem, że teaser teledysku wywołał taką burze. Przyznam też, że nigdy nie zagłębiałem się w teksty Rammstaina. Porządna analiza 🙂