Mgła odbywa ćwiczenia z marności (szósty raz)

Muzyką krakowskiej formacji Mgła zachwycają się zarówno krytycy, muzycy jak i słuchacze na całym świecie. W ciągu kilkunastu lat swego istnienia grupa nieustannie się rozwijała, tworząc niby w nurcie black metalu, jednak w wykonaniu Polaków brzmiącego świeżo i nieszablonowo, momentami wręcz melodyjnie. Dlatego też niektórzy sklasyfikowali zespół jako grający “melodic black metal”. Również teksty odbiegają od schematów, do których przyzwyczaili nas muzycy tego gatunku. Świetnym tego przykładem jest finałowa kompozycja ze znakomitego albumu “Exercises In Futility”. W oczekiwaniu na kolejną porcję twórczości małopolskiej grupy zagłębmy się zatem w meandry interpretacyjne liryki szóstej części zmagań z marnością…

Okładka płyty "Exercies In Futility" grupy Mgła

Mgła, album „Exercises In Futility VI” (2015)

“Exercises In Futility VI” – Mgła

As if you didn’t know how it feels to lose
As if you didn’t know how it feels to lose at dice with fate

At least have some dignity

As if it wasn’t a lifetime spent on connecting the dots
There was no pattern
As if the irony was more
    than a defense mechanism
And we could actually laugh for a change
As if steel hooks in our backs were
    more than a nuisance
And we could actually feel something

Self crucified – missed the right tree
Tore the wrong eye out
The hissing of hellfire
Self crucified – missed the right tree
For this I have gained a victory
I burn as I ought to

As if everything was to be made right one day
Dreams don’t come true for people like us
As if the gods were bored with peace in our hearts
And their fingers are itchy
As if we never broke people out of sheer boredom
And slept calmly among the wastes

And then we see bright and clear

As if we would be someone else
While mindlessly wandering through the mountains
As if we would be someone better
Expelling purgatory in Latin alphabet

Self crucified – missed the right tree
Tore the wrong eye out
The hissing of hellfire
Self crucified – missed the right tree
For this I have gained a victory
I burn as I ought to

As if all this was something more
Than another footnote on a postcard from nowhere
Another chapter in the handbook for exercises in futility

„Ćwiczenia z marności VI” – Mgła

Tak jakbyś nie wiedział, jak to jest przegrać
Tak jakbyś nie wiedział, jak to jest przegrać w kości z losem

Przynajmniej miej trochę godności

Tak jakbyś nie spędził życia na łączeniu kropek
Do których zabrakło wzoru
Tak jakby ironia była czymś więcej
    niż mechanizmem obronnym
I moglibyśmy dla odmiany się pośmiać
Tak jakby stalowe haki w naszych plecach były czymś
    więcej niż tylko utrapieniem
I moglibyśmy naprawdę coś poczuć

Samoukrzyżowany – ale na niewłaściwym drzewie
Wyłupane niewłaściwe oko
Słychać syczenie piekielnego ognia
Samoukrzyżowany – ale na niewłaściwym drzewie
Po to odniosłem zwycięstwo
Płonę jak powinienem

I nawet gdyby wszystko miało kiedyś zostać naprawione
Marzenia nie spełniają się ludziom takim jak my
Tak jakby bogowie znudzili się pokojem w naszych sercach
I jakby świerzbiły ich palce
Tak jakbyśmy nigdy nie niszczyli ludzi z czystych nudów
I spali spokojnie pomiędzy pomordowanymi

A wtedy widzimy jasno i wyraźnie

Tak jakbyśmy byli innymi ludźmi
Bezmyślnie wędrując po górach
Tak jakbyśmy byli lepszymi ludźmi
Wypędzając czyściec z alfabetu łacińskiego

Samoukrzyżowany – ale na niewłaściwym drzewie
Wyłupane niewłaściwe oko
Syczenie ognia piekielnego
Samoukrzyżowany – ale na niewłaściwym drzewie
Po to odniosłem zwycięstwo
Płonę jak powinienem

Tak jakby to wszystko było czymś więcej
Niż tylko kolejną notatką u dołu pocztówki znikąd
Niż kolejnym rozdziałem podręcznika ćwiczeń z marności

Tzw. “lyric video” utworu “Exercises In Futility VI”

Tekst napisany został prawdopodobnie z perspektywy osoby rozmawiającej z kimś, kto przeżywa moment zwątpienia w swoim życiu, możliwe, że z powodu poniesienia kolejnej życiowej porażki (świadczy o tym uwaga wypowiedziana na wstępie utworu: tak jakbyś nie wiedział, jak to jest przegrać w kości z losem). Ironiczne uwagi kierowane do tego kogoś (przyjaciela? kumpla od kieliszka? znajomego?), ukazują co najmniej „drugie dno” zamysłu ich autora. Wokalista Mgły najpierw stara się postawić rozmówcę do pionu (słowami: przynajmniej miej trochę godności, czyli „nie łam się”, „zachowuj się jak mężczyzna”, „przestań się użalać nad sobą”), by w chwilę później, używając szeregu udanych metafor i porównań dać do zrozumienia, że doskonale wie, jak to jest dostać od życia w cztery litery. 

Podwieszanie na hakach za skórę na plecach

Podwieszanie na hakach (tzw. suspension). Czy to nas powstrzymuje? Kadr z filmu z festiwalu tatuażu (TattooFestival 2014) w Łodzi [źródło: YouTube]

Brnąc w głąb tekstu nie można się ponadto oprzeć wrażeniu, że owym tajemniczym rozmówcą nie jest nikt konkretny, a autor zwraca się po prostu do nas wszystkich. Tak jakbyś nie spędził życia na łączeniu kropek, do których zabrakło wzoru – czyli: któż z nas tak naprawdę wie, na czym to nasze życie polega? Co warto, a czego nie warto robić? Jakim zasadom warto hołdować, a które najlepiej odrzucić? A skoro nikt tego na dobrą sprawę nie wie, to czy można się dziwić, że znów powinęła nam się noga? Tym bardziej, że w naszych plecach tkwią stalowe haki, czyli – jak chyba należy to rozumieć – przeszkody, które utrudniają nam właściwe zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości lub kłody, które życie nieustannie rzuca nam pod nogi, by nigdy nic nam się w pełni nie udało i żebyśmy nie mogli nigdy w pełni zaznać uczucia szczęścia. Zamiast tego zostaje nam ironia, która zdaniem autora tekstu wydaje się być czymś więcej, niż mechanizmem obronnym. Czym zatem?

Odyn - rysunek z XVIII-wiecznego manuskryptu islandzkiego "SÁM 66"

Wyobrażenie Odyna pochodzące z XVIII-wiecznego, islandzkiego manuskryptu “SÁM 66”. Jednooki bóg jest przedstawiony w towarzystwie nieodłącznych kruków Hugina i Munina [źródło Wikipedia]

Tego z tekstu się w zasadzie nie dowiemy. Trudno uznać, by tą receptą było stwierdzenie, żebyśmy dla odmiany mogli się pośmiać lub byśmy mogli naprawdę coś poczuć. Refren, niby zagadkowy, można stosunkowo łatwo wytłumaczyć. To odniesienie do mitologii nordyckiej, w której Odyn, bóg wojny i wojowników, chcąc posiąść jak największą wiedzę, sam się krzyżuje, godzi się też na wyłupanie jednego oka w ofierze mędrcowi Mimirowi, by móc napić się wody z jego studni wiedzy, a ponadto, przywiązany do drzewa świata Yggdrasil, daje się przebić włócznią, by po dziewięciu dniach bez jedzenia i picia nauczyć się osiemnastu magicznych pieśni i dwudziestu czterech runów. A wszystko po to, by zrozumieć: kim jesteśmy, po co żyjemy, jaki mamy cel. Autor przyrównuje więc nasze ułomne ludzkie starania do poświęcenia potężnego Odyna, prawdopodobnie kpiąc jednak z efektów tych naszych poszukiwań: ukrzyżowaliśmy się na niewłaściwym drzewie, a oko wyłupaliśmy sobie nie to, którego potrzebował Mimir. W efekcie stwierdza: płonę, jak powinienem, co moim zdaniem jest przyznaniem się do porażki – zamiast zbawiennego oświecenia, wiedza, którą nabyliśmy, przynosi nam tylko cierpienie, choć moment wcześniej autor ironicznie mówił, że po to odniósł zwycięstwo. Być może jednak należy to rozumieć inaczej – możliwe, że nie mając szans na zgłębienie wszystkich tajemnic naszego istnienia, wprawdzie ponosimy porażkę, ale dzięki temu żyjemy w błogiej ignorancji? A może to nawiązanie do chrześcijaństwa – skoro dokonaliśmy błędnych wyborów i otrzymaliśmy w rezultacie błędną wiedzę, być może jesteśmy skazani na męczarnie w ogniu piekielnym?

Warto zauważyć, że tak dramatyczne poświęcenie nawet w przypadku bogów daje tylko częściową wiedzę, dlatego według muzyków Mgły zostaje nam tylko ironia, gdy przyjdzie do opisywania naszych starań. Przy tym potrzeba zgłębienia tajemnicy istnienia może się dla nas skończyć – jak już wspomniałem – źle, gdy zawiśniemy na niewłaściwym drzewie, co może również być odniesieniem do zbrodniarza ukrzyżowanego po lewej, niewłaściwej stronie Jezusa i może oznaczać tylko jedno: w swym dążeniu do zrozumienia istoty wszechrzeczy zabrnęliśmy w ślepy zaułek.

Wokalista Mgły, Mikołaj Żentara, (znów ironicznie) rozważa dalej, co by było, nawet gdyby wszystko miało kiedyś zostać naprawione? Jego odpowiedź nie jest optymistyczna. Przede wszystkim oznajmia, że marzenia nie spełniają się ludziom takim jak my. Sugeruje, że to wszystko wygląda tak, jakby bogów rządzących tym światem z nudów świerzbiły palce i by w związku z tym z rozmysłem skazywali nas na różne katastrofy i trudności, których doświadczamy codziennie. Ot, tak sobie, tylko żeby zobaczyć, jak zareagujemy. Dla zwykłej draki, chciałoby się rzec. I dodaje, że to świerzbienie palców udziela się również nam, zwykłym ludziom, którzy z jakichś nie zrozumiałych powodów, wbrew samym sobie, w pewnym momencie sami niszczymy [innych] ludzi z czystych nudów i następnie śpimy spokojnie pomiędzy pomordowanymi (przy okazji: jak wskazuje słownik idiomów, ang. słowo „waste” slangowo oznacza „zabić kogoś”, dlatego przetłumaczyłem ten fragment jako śpimy spokojnie pomiędzy pomordowanymi).

Odyn na drzewie Yggdrasil -  ilustracja do poematu Hávamál

Odyn “ukrzyżowany” na drzewie świata Yggdrasil. Rysunek ok. 1895 r., autor Lorenz Frølich [domena publiczna]

Dopiero tak ekstremalne doświadczenie według autora wywołuje coś w rodzaju otrzeźwienia albo oświecenia, dzięki czemu wtedy widzimy jasno i wyraźnie. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że cały ten tekst sugeruje, iż nasz umysł notorycznie spowija coś w rodzaju, nomen omen, mgły utrudniającej właściwe zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości. Świadczy zresztą o tym dobitnie zakończenie utworu, w którym autor przyrównuje nasze życie do kolejnego rozdziału podręcznika ćwiczeń z marności, a wszystkie te nasze niezgrabne poszukiwania sensu istnienia są niczym więcej, niż tylko kolejną notatką u dołu pocztówki znikąd. Czyli czymś kompletnie bez znaczenia.

Mgła na koncercie we Wrocławiu 2021

Mgła na koncercie we Wrocławiu, 18 listopada 2021 [zdjęcie autora]

To w zasadzie wszystko, choć już po napisaniu powyższego naszły mnie wątpliwości. A może autor tekstu prowadzi ten dialog nie ze swoim przyjacielem, nie z nami wszystkimi, ale… z samym sobą…? Może gada sam do siebie, pijąc do lustra? Może usiłuje postawić do pionu po prostu siebie?

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej ta interpretacja mnie przekonuje. Przynajmniej miej trochę godności – najprędzej powiedziałbym coś takiego właśnie do siebie. Czy głęboki sarkazm tekstu nie jest wystarczająco sugestywnym dowodem, że tekst nie jest skierowany do nikogo poza jego autorem…?

Albert Camus, autor "Dżumy"

Albert Camus, autor słynnej “Dżumy” [źródło: studiowac.pl]

I właśnie wspomniany cytat – przynajmniej miej trochę godności – najbardziej świadczy o tym, że tekst nie do końca jest nihilistyczny. To stwierdzenie trochę przypomina mi postawę doktora Rieux ze słynnej egzystencjalistycznej „Dżumy” Alberta Camusa, który w obliczu epidemii (jakiż nam się ten temat zrobił bliski po doświadczeniach pandemii!) bez wahania postanawia stawić jej czoło, mimo iż jest przeświadczony o braku sensu ludzkiej egzystencji. Wychodzi bowiem z założenia, że skoro życie jest absurdalne, to można mu nadać sens tylko samemu, co jest największą możliwą wartością (tak przynajmniej pisze Jean Paul Sartre, twórca egzystencjalizmu, w swoim słynnym eseju „Egzystencjalizm jest humanizmem” z 1946 roku). W tym wypadku epidemia dżumy nadaje sens istnieniu doktora Rieux, który nie szczędzi sił, by jak najwięcej ludzkich istnień wyrwać z objęć śmierci, ostatecznie samemu stając się jedną z ofiar choroby. W analizowanym tekście Mgły wspomniany fragment ma jednak nieco mniej humanistyczny wydźwięk; autor domaga się od samego siebie (lub od swego rozmówcy) po prostu zachowania godności w obliczu konfrontacji z absurdem istnienia, co niekoniecznie oznacza działanie, jak w przypadku wspomnianego bohatera „Dżumy”.

Pozostają do omówienia jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze, z jakiego powodu, u licha, mamy wypędzać czyściec z alfabetu łacińskiego?! Znalezione w różnych miejscach interpretacje tego fragmentu są identyczne: to aluzja do Pisma Świętego. Czy jednak odrzucając przekaz płynący z Pisma Świętego staniemy się lepszymi ludźmi, czy też wprost przeciwnie? Co autor miał na myśli? Przyznam szczerze, że nie potrafię odczytać jego intencji w tym punkcie. Najpewniej pyta samego siebie, czy naprawdę staje się lepszym człowiekiem, odrzucając przykazania Pisma Świętego, ale nie dam sobie niczego obciąć, że tak należy to właśnie zinterpretować.

Wracając do kwestii oceny, czy tekst jest nihilistyczny, czy nie, dodajmy, że niejaki CernunnosCH drobiazgowo przeanalizował ten problem; jego analiza jest jednak, niestety, mocno nieczytelna. Zasadniczo autor wywodu stara się wykazać, że w tekście Mgły jest zbyt wiele sprzeczności, by można było uznać go za nihilistyczny. Przykładowo, zadaje pytanie, jak można cierpieć z powodu braku sensu, odrzucając czytanie Pisma Świętego? Moim zdaniem takie pytanie jest jednak źle postawione; istnieje wiele doktryn filozoficznych i religijnych, które z powodzeniem mogą przynajmniej próbować zastąpić filozofię chrześcijańską.

Nie oznacza to jednak, że wywód CernunnosCH jest mało istotny; wprost przeciwnie. Doszukał się on bowiem w tekście śladów wpływu filozofii neopogańskiej na autora tekstu i drobiazgowo analizuje, czy miejsca tradycyjnych wartości w światopoglądzie autora liryki nie zajęło właśnie neopogaństwo. Dochodzi jednak do wniosku, że nie, bo zgodnie z filozofią pogańską w naszym życiu wszystko zależy od nas, tymczasem w tekście czytamy: tak jakbyś nie spędził życia na łączeniu kropek, do których zabrakło wzoru. Skoro zabrakło wzoru, to znaczy, że ten wzór znają tylko bogowie, co jednoznacznie jego zdaniem zaprzecza tezie, że autor liryki wyznaje poglądy neopogańskie. Tymczasem chciałbym zauważyć, że pogaństwo nie jest jedynym nurtem filozoficzno-religijnym, który tak jednoznacznie mówi o tym, że wszystko w naszym życiu zależy od nas (mówi tak choćby buddyzm). Tym niemniej sprzeczności, na które wskazuje autor tego specyficznego filmu nie są w moim odczuciu na tyle trafne, by omówić je w charakterze pierwszoplanowej interpretacji tekstu Mgły, choć oczywiście jest możliwe, że po prostu wywód jest dla mnie, jak już wspomniałem, zbyt skomplikowany.

Kamienne formy ze Szwajcarii z Jezusem lub Odynem na krzyżu

Kamienna forma odlewnicza z runami (ok. 1000 r n.e.) – z jednej strony ukrzyżowana postać, z drugiej kruk Odyna. Czy na krzyżu jest Odyn czy Jezus? [źródło: ancient-origins.net]

Komentarze

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

NAJNOWSZE ANALIZY TEKSTÓW

Marzenia Ozzy’ego w “Dreamerze”

Marzenia Ozzy’ego w “Dreamerze”

Muzycy heavymetalowi wydają się w swoich tekstach poruszać bardzo trudne tematy i opowiadać naprawdę ciężkie historie. Tak na pierwszy rzut oka trudno sobie wyobrazić, że mają czasem chwile słabości...

czytaj dalej

Zapisz się na mój newsletter, a będziesz na bieżąco i so close, no matter how far.
Z nowymi analizami, z nowymi sensami, których się tu doszukuję In The Name Of Heavy Metal. Howgh!

Loading

*Wyrażam zgodę na otrzymywanie od inthenameofheavymetal.pl newslettera z informacjami o nowych artykułach opublikowanych w serwisie, przesyłanym środkami komunikacji elektronicznej.