Niemiecki zespół Accept swoje największe dokonania zawarł na płytach „Restless And Wild”, „Balls To The Wall” i „Metal Heart”, wydanych w pierwszej połowie lat 80-tych. Jednym z najbardziej znanych i rozpoznawalnych utworów grupy okazał się tytułowy kawałek z drugiego z wymienionych albumów, opublikowanego w 1983 roku. Charakterystyczny, „chropowaty” riff i oryginalny głos wokalisty Udo Dirkschneidera z całą pewnością wrył się w pamięć zdecydowanej większości fanów – w tamtych czasach heavy metal nie był jeszcze muzyką mainstreamową, więc nie ośmielę się napisać, że także innych słuchaczy. A w każdym razie przynajmniej nie sądzę, by tak było.
W wywiadzie dla czasopisma Metaleater gitarzysta grupy, Wolf Hoffmann, zapewnił, że muzycy zawsze interesowali się „polityką i prawami człowieka”, co znajduje odzwierciedlenie w wielu tekstach zespołu. Jednym z nich jest właśnie „Balls To The Wall”. Liryka, napisana w chwili, w której blok komunistyczny miał się świetnie, nadal pozostaje aktualna, obecnie chyba jednak już z zupełnie innych powodów.
“Balls To The Wall”* – Accept
Too many slaves in this world
Die by torture and pain
Too many people do not see
They’re killing themselves – going insane
Too many people do not know
Bondage is over the human race
They believe slaves always lose
And this fear keeps them down
Watch the damned (God bless ya)
They’re gonna break their chains
No, you can’t stop them
(God bless ya)
They’re coming to get you
And then you’ll get your
Balls to the wall, man
Balls to the wall
You’ll get your balls to the wall, man
Balls to the wall – balls to the wall
You may screw their brains
You may sacrifice them, too
You may mortify their flesh
You may rape them all
One day the tortured stand up
And revolt against the evil
They make you drink your blood
And tear yourself to pieces
You better watch the damned (God bless ya)
They’re gonna break their chains (Hey)
No, you can’t stop them
(God bless ya)
They’re coming to get you
And then you’ll get your
Balls to the wall, man
Balls to the wall
You’ll get your balls to the wall, man
Balls to the wall – balls to the wall
Come on man, let’s stand up all over the world
Let’s plug a bomb in everyone’s arse
If they don’t keep us alive – we’re gonna fight for
the right
Build a wall with the bodies of the dead –
and you’re saved
Make the world scared – come on,
show me the sign of victory
Sign of victory – sign of victory
You better watch the damned (God bless ya)
They’re gonna break their chains (Hey)
No, you can’t stop them
(God bless ya)
They’re coming to get you
And then you’ll get your
Balls to the wall, man
Balls to the wall
* – „Balls To The Wall” to idiom, oznaczający dosłownie „gaz do dechy”, a mniej dosłownie „dać z siebie wszystko”, „dać do pieca”, „odpalić wrotki” itp.
„Gaz do dechy” – Accept
Zbyt wielu niewolników tego świata
Umiera od tortur i bólu
Zbyt wielu ludzi nie rozumie,
Że zatracają się w swoim szaleństwie
Zbyt wielu ludzi nie rozumie
Że ludzkość jest zniewolona
Są przekonani, że niewolnicy zawsze przegrywają
Ta obawa trzyma ich w ryzach
Strzeż się przeklętych (niech cię Bóg strzeże)
Chcieliby zerwać kajdany
Nie, nie jesteś w stanie ich powstrzymać
(niech cię Bóg strzeże)
Przyjdą po ciebie
A wtedy ty
Wciśnij gaz do dechy, gościu
Gaz do dechy
Facet, wyciśnij z siebie wszystko
Gaz do dechy, gaz do dechy
Możesz rozjebać ich mózgi
Możesz ich też poświęcić [ich życia]
Możesz zadać ich ciałom ból
Możesz ich wszystkich pognębić
Ale pewnego dnia udręczeni powstaną
Zbuntowani przeciwko złu
Zmuszą cię do wypicia własnej krwi
I rozszarpią cię na kawałki
Strzeż się przeklętych (niech cię Bóg strzeże)
Chcieliby zerwać kajdany
Nie, nie jesteś w stanie ich powstrzymać
(niech cię Bóg strzeże)
Przyjdą po ciebie
A wtedy ty
Wciśnij gaz do dechy, gościu
Gaz do dechy
Facet, wyciśnij z siebie wszystko
Gaz do dechy, gaz do dechy
Dalej, facet, powstańmy na całym świecie
Wsadźmy wszystkim bombę w tyłek
Jeśli nie zamierzają utrzymać nas wśród żywych,
będziemy walczyć o nasze prawa
Zbuduj mur z ciał zabitych,
a będziesz ocalony
Wystarczy, że przerazisz świat –
no dalej, pokaż mi dowód zwycięstwa
Dowód zwycięstwa, dowód zwycięstwa
Strzeż się przeklętych (niech cię Bóg strzeże)
Chcieliby zerwać kajdany
Nie, nie jesteś w stanie ich powstrzymać
(niech cię Bóg strzeże)
Przyjdą po ciebie
A wtedy ty
Wciśnij gaz do dechy, gościu
Gaz do dechy
Czytając ten tekst wygląda na to, że Udo Dirkschneider i jego koledzy z Accept próbowali dać do zrozumienia przywódcom tego świata, że jeśli będą nas gnębić zbyt mocno, pewnego dnia my – gnębieni – powstaniemy, a wtedy… nie zostanie kamień na kamieniu. Pierwsza połowa lat osiemdziesiątych to dość specyficzny czas. Z jednej strony zimna wojna między blokiem wschodnim a blokiem państw zachodnich znów rozszalała się w najlepsze. Sprzyjała temu prezydentura Ronalda Reagana, który stosował wobec Rosjan twardą, nieustępliwą politykę, przy okazji stawiając na wyścig zbrojeń, co miało wykończyć przeciwka ekonomicznie. Sprzyjała jednak temu również sytuacja w Związku Radzieckim, w którym po śmierci Leonida Breżniewa do głosu doszły siły skrajnie nieprzyjazne Zachodowi, chorobliwie wręcz poszukujące dowodów na szykowanie się krajów NATO do wywołania wojny przeciwko ZSRR i krajom z nim sprzymierzonym. Z drugiej strony to czas nabierającej rozpędu rewolucji technologicznej, która stworzyła zupełnie nowe perspektywy dla tysięcy przedsiębiorczych i wykształconych, głównie młodych ludzi mieszkających na Zachodzie. Jak grzyby po deszczu powstawały nowe przedsiębiorstwa produkujące coraz to nowe urządzenia elektroniczne i coraz bardziej zaawansowane komputery osobiste. A jednak to także czas, w którym ani przeciętnym mieszkańcom Zachodu, ani tym bardziej ludziom żyjącym za „żelazną kurtyną” wcale nie wiodło się jakoś znacząco lepiej. Entuzjazm wynikający z postępu technicznego, mającego przynieść przeciętnym obywatelom wolność i poprawę bytu, szybko gasł w zestawieniu z twardymi faktami ekonomicznymi.
Zdjęcie polskich fanów (w tym współautora bloga – ten nad literą “A”) z zespołem Accept pod hotelem Posejdon w Gdańsku, 1986 r,. tuż przed koncertem w Hali Olivii w ramach trasy “Russian Roulette”. Flaga malowana osobiście przez Radka (w latach ’80 nie można było takich gadżetów kupić). Zaczęli koncert od “Fast as a Shark”.Supportem dla Accept był Saxon (źródło: archiwum Radka Pelca)
Z zupełnie różnych powodów wprawdzie, ale wkurzało to nie tylko nas, żyjących za żelazną kurtyną, ale także mieszkańców Niemiec, Francji czy Stanów Zjednoczonych. Muzycy grupy Accept dali temu dość dobitnie wyraz m.in. właśnie w „Balls To The Wall”. Trzeba pamiętać, że od końca lat 60-tych na Zachodzie Europy powstał cały szereg agresywnych ultralewicowych organizacji, które podjęły także walkę zbrojną z „reżimem”. Do najbardziej znanych należy niemiecka grupa Baader-Meinhof, zwana też Frakcją Czerwonej Armii (RAF), a we Włoszech – Czerwone Brygady. Szczególne piętno odcisnęła ta pierwsza na Niemcach, działając aż do lat 90-tych. Wściekłość bijąca od radykalnie nastawionych bojowników do ich zdaniem totalitarnej rzeczywistości kapitalistycznych Niemiec odzwierciedlała się w radykalizmie prowadzonych działań (zamachy bombowe, porwania dla okupu, morderstwa polityczne itp.). Dla nas, żyjących w kraju do roku 1989 znajdującym się w radzieckiej strefie wpływów, brzmi to zgoła dziwacznie. A jednak ci ludzie naprawdę wierzyli w to, co robili.
Gdy słyszę pierwsze słowa tekstu (zbyt wielu niewolników tego świata umiera od tortur i bólu, zbyt wielu ludzi nie rozumie, że zatracają się w swoim szaleństwie, zbyt wielu ludzi nie rozumie, że ludzkość jest zniewolona) na myśl przychodzi mi właśnie działalność i poglądy Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof oraz ich współtowarzyszy i naśladowców (polecam znakomity film „Baader Meinhof Complex” z 2008 roku w reż. U. Edela, znakomicie opowiadający historię powstania i działalności „pierwszej generacji” RAF). Nie mam pojęcia, na ile Udo i jego koledzy z zespołu byli pod wpływem RAF, ale ten tekst świadczy o dość radykalnym podejściu muzyków grupy do ówczesnej rzeczywistości. Muzycy rozumieją wprawdzie, że większość ludzi jest przekonanych, że niewolnicy zawsze przegrywają i że ta obawa trzyma ich w ryzach, dodają jednak, że pewnego dnia udręczeni powstaną zbuntowani przeciwko złu. W refrenie muzycy zwracają się do reprezentanta klasy uprzywilejowanej, ostrzegając go: strzeż się przeklętych, chcieliby zerwać kajdany. Nie, nie jesteś w stanie ich powstrzymać. Przyjdą po ciebie!
To właśnie te różnokolorowe kule na drążkach sterowania przepustnicami samolotów są źródłem powiedzenia “Balls to the wall”. Fraza “Balls to the wall” została po raz pierwszy odnotowana w powieści science fiction Williama C. Andersona „Adam M-1” z 1965 roku, a potem przeszła jako idiom do pop-kultury lat 70-tych i 80-tych XX w.
Ta wizja brzmi dość przerażająco, niczym zapowiedź rewolucji. Dalej Udo przestrzega, że jeśli członek tej uprzywilejowanej kasty naszego społeczeństwa chce w ogóle przeżyć, musi dać z siebie wszystko. Wokalista grupy czyni to wypowiadając słowa tytułu utworu – „Balls To The Wall”. Ta idiomatyczna fraza powstała w środowisku pilotów wojskowych i oznacza maksymalne wychylenie drążka z gałką („ball”) nadającego przyspieszenie, aż do wyczuwalnego oporu („to the wall”). Najlepszym tłumaczeniem idiomu jest więc polskie „gaz do dechy”, które jednak nie do końca dobrze pasuje do kontekstu. Tutaj bardziej chodzi o to, by bohater utworu uciekał ile sił w nogach, bo jak go dopadną…
Wracając do istoty tekstu, co mogą zrobić uprzywilejowani? Właściwie… wszystko. Taka prawda; arsenał środków i możliwości ludzi wpływowych jest naprawdę bogaty i muzycy nie przebierają tutaj w słowach: możecie rozjebać ich mózgi, poświęcić ich życia, zadać ich ciałom ból i pognębić ich wszystkich. Dlatego w dalszej części liryki Udo namawia nas wszystkich do tego, by wziąć sprawy w swoje ręce: dalej, facet, powstańmy na całym świecie, wsadźmy wszystkim bombę w tyłek, jeśli nie zamierzają utrzymać nas wśród żywych, będziemy walczyć o nasze prawa. Krótko mówiąc, jeśli możni tego świata będą gotowi nawet nas pozabijać w obronie korzystnego dla nich status quo, powinniśmy wszyscy razem powstać i podjąć walkę o lepsze jutro.
Oficjalny teledysk “Balls to the Wall”.
Być może to przesłanie dziś wyda się nieco przebrzmiałe ze względu na to, że antagonizmy świata lat 80-tych w zasadzie się wypaliły: główną osią światowych napięć nie jest już konflikt komunizm-demokracja, tym niemniej w zmienionej formie podobne konflikty nadal są w naszym życiu obecne. Wąska grupa ludzi bogatych stale powiększa swój majątek w sytuacji, gdy pozostała część światowej społeczności żyje cały czas na zbliżonym tylko poziomie. I choć sprzeczności między bogatymi i biednymi nie są dziś widoczne w tak oczywistej formie, jak w latach 80-tych, to jednak nie zniknęły, tylko schowały się pod przykrywką innych, rzekomo ważniejszych problemów naszych czasów. Kto wie, może jeszcze kiedyś tekst kultowego utworu grupy Accept znów stanie się aktualny i to być może szybciej, niż się wszyscy spodziewamy…










0 komentarzy